Wpisy z tagiem: nie-byt

poniedziałek, 18 października 2010

Specjalnie dla P...ewnej osoby, która to kazała mi uważać na wykładach z historii filozofii ;p

1. Bo jeśli ktoś mi zadaje pytanie: czy można mieć ciasto i zjeść ciasko...? Jest to dość poważny problem filozoficzny. Odnosi się do tego, czym jest ciastko, jak je traktuję i jak spostrzegam samą siebie. Muszę dodać, że chodzi o ciastko z bitą śmietaną, karmelem i słonecznikiem. Więc jest o czym myśleć.

Bo jeśli ciastko wchłania się we mnie i czuję z nim jedność po jego zjedzeniu, to mogę zjeść ciastko i mieć ciasto. Tak samo z kawą. KAWĄ.
Pijąc, doprowadzam kawę do każdej komórki mojego organizmu, czyli ją mam. I równocześnie ją wypiłam. Mam kawę i wypiłam kawę.
Ale czy mogę utożsamiać się z kawą lub ciastkiem? Sądząc, że połączyłam się z ciastkiem, staję się mu równa. Czyli: albo ja staję się przedmiotem, albo podnoszę kawę do rangi transcendentnej. Myślę... że raczej ta druga opcja. Ciastko to wyższy byt. Z kawą tworzą pełnię. Jak Jin i Jang

No tak. Tymi wywodami nad kawą z ciastkiem z pewnością zbliżam się do założenia ArtCafe

2. Byt jest, a nie-byt nie jest. Afirmacja nie-bytu oraz negacja bytu jest wierutnym kłamstwem i fałszem absolutnym. Tak przynajmniej twierdził Parmenides z kolegami przy faji.
To PRAWDA ABSOLUTNA. Czy nie lepiej Ci na duszy, kiedy słyszysz: Byt jest wolny od negatywności, jest absolutnie pozytywny (przepraszam za nadużywanie słowa "absolutny", ale tego terminu zmieniać nie mogę, gdyż grozi to oblaniem egzaminu)? W każdym razie... hasło to brzmi bardzo świetnie. Świat wydaje się bardziej przyjazny. Skoro jest bytem pozytywnym.

Wracając do wywodów powyższych... na tle transcendentna kawa-ciastko: jeśli kawa jest bytem, to nie-kawa nie istnieje. Co prowadzi nas w bardzo szybkim tempie do stwierdzenia, że skoro kawa jest, to nie przestanie istnieć - wtedy zamieniła by się w nie-byt (nie-kawę), a dobrze wiemy, że nie-byt nie istnieje. Skoro kawa jest, to będzie zawsze. I będzie pozytywna. Czuję się niesamowicie spokojna ze świadomością, że kawa jest i będzie zawsze (jak z faktem, że gdzieś w Polsce jest kopia Annie Hall w jakimś kinie)...

Ps - nie-bytu nie da się pomyśleć. Nie-kawy też - w głowie się nie mieści, że mogłoby istnieć takie coś, nie-kawa. Brrrr

I miłej zabawy na AFF - się widzimy tam w środę!

:)