czwartek, 03 lutego 2011

Nel siedziała na podłodze. W ręce trzymała kubko-filiżankę. Wpartywała się w smętne resztki kawy z cynamonem. Wyglądała jakby miała zamiar do nich wskoczyć i się w nich utopić. A może po drugiej stronie kubko-filiżanki jest Kawolandia, z kawą na każdym kroku we wszystkich odmianach świata i w każdej mlecznokarmelowej kombinacji. Wskoczyła. Uderzyła boleśnie o porcelanowe dno. Nabiła sobie wielkiego guza, tak wielkiego, jak wielka była Kawolandia.

Sposoby Nel na stres:

1. Skitlesy: doraźna pomoc, najczęściej skuteczna na chwilę przed konfrontacją ze źródłem stresu. Efekt szybki - bardzo krótkotrwały.

2. Gra w latające chomiki - metoda polegająca na wyrzuceniu mokrego chomika z patelni w powietrze/kosmos. Najlepszy skutek otrzymujemy, gdy mokry chomik z patelni po długim locie z przygodami walnie efektownie pyskiem w ziemię, przy prędkości opisanej wzorem: dobrze walnięty o ziemię mokry chomik z patelni = ilość trampolin x atmosfera powietrza + ilość procentów wypitych przez gracza dzielone przez ilość osób przy komputerze.

3. Sprzątanie - brak jakichkolwiek zanotowanych obserwacji tego abstrakcyjnego zjawiska.

4. Kawa z cynamonem i mleczną pianką - czas jej przygotowania oraz ilość magicznego napoju w kubku powinna być wprost proporcjonalna do ilości stresującego materiału, który Nel ma do ogarnięcia.

 

5. "Friends" - komentarz od autora: Oficjalnie i nieodwołalnie najlepszy  i ulubiony serial wszechczasów. Najlepszy sezon: 5.
Oczywiście są odcinki, czy nawet serie, które innym odcinkom czy nawet seriom nie dorastają do pięt. Ale mimo wszystko - reżyserzy, scenarzyści, producenci oraz aktorzy całą dekadę trzymali niesamowicie wysoki poziom. Znamy dialogii na pamięć, płaczemy, wzruszamy się. Chodźmy na kawę do Central Perku. Na kawę z cynamonem, of course.

 

6. Woody Allen - komentarz od autora: oficjalnie i nieodwołalnie: najlepszy i ulubiony reżyser wszechczasów. Nawet jeśli jego film jest słaby - i tak kochamy Woody'ego i jego film bezgranicznie.(!)

7. (Alkohol) - ze względu na niekontrolowane skutki picia procentów przez obywatelkę zwaną niekiedy Nel, nie radzimy brać z niej przykładów. Choć w sumie... ;p

8. Jakiś Film - z ostatnio obejrzanych: Colin i Natalie pewnie zgarną po Oscarku, co oczywiście nic nie znaczy (cytując klasyka).
Po obejrzeniu "Never let me go": Never ever, Don't like Keira any more. <facepalm>
Happythankyoumoreplease: lubimy długie odcinki "How I Met Your Mother". Jednak... brakowało Barney'a. Zdecydowanie.

 

Wybrała, opracowała i wstępem opatrzyła Mysza

Bisous
Nel

piątek, 21 stycznia 2011

wyd. 3 tutaj

Allan: If that plane leaves the ground, and you're not on it with him, you'll regret it - maybe not today, maybe not tomorrow, but soon, and for the rest of your life.
Linda: That's beautiful!
Allan: It's from Casablanca; I waited my whole life to say it.

 

Nadejszła wiekopomna chwila.

Byłam w teatrze na "Zagraj to jeszcze raz, Sam". Woody zmaterializował się i przemówił po polsku!

Stary, dobry Woody Allen. Stara, dobra "Casablanca" ;)

reżyseria: Grzegorz Kempinsky

scenografia: Barbara Wołosiuk (bo nigdy nie wiesz jakie będzie pytanie na kolokwium z teatru!)

obsada: Maciej Wizner, Dariusz Chojnacki, Karina Grabowska, Katarzyna Dudzińska

Ale tak od początku:

Sztuka "Play it again, Sam" powstała na początku kariery Woody'ego, została wystawiona na deskach teatru w reżyserii Joe Hardy'ego. Główną rolę męską zagrał Woody Allen, żeńską -  Diane Keaton, którą przy tej okazji spotkał po raz pierwszy. Tak... DIANE KEATON jest osobą bardzo związaną z tą sztuką i filmem! ;p (nie mogłam się powstrzymać) ;p

Producenci sprzedali prawa do sfilmowania, sam Woody nie był jednak zainteresowany przenoszeniem Sama na ekran. W początkowej wersji nie miał on nawet grać Allana. Jednak 4 lata póóźniej, gdy zdobył już uznanie i sławę, nadszedł czas "Play it again, Sam" na srebrnym ekranie, z oryginalną, teatralną obsadą, w reżyserii Herba Rossa.

Pierwotnej wersji scenicznej nie widziałam - i podobno Woody ma problemy z tym, że ktoś w teatrze gra jego samego, ale cóż, bywa. Woody, tzn Allan, z Teatru Śląskiego bardzo do mnie trafił. Choć na początku miałam wrażenie, że chce być "za bardzo". Później jednak było coraz lepiej. Był niezwykle allenowy w swej allenowości i tym chwycił mnie za biedne, naiwne serce. Humphrey już trochę mniej chwycił ale też był całkiem, całkiem.
Cała inscenizacja (mimo pewnych usterek technicznych - zdarzyć się może każdemu) - cud, miód i orzeszki. Śmieszne to... i nawet skłoniło mnie do zastanowienia się nad pewnymi sprawami (fikcja i rzeczywistość, miejsce człowieka w kosmosie, antropologiczna filozofia, naturalna kolej rzeczy, umieranie i takie tam ;p )
Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale cóż. Idealna rozrywka przed sesją :)

Bawiłam się świetnie - jakbym była w filmie. Jakby prawdziwy Woody stał i do mnie mówił. Niesamowite uczucie. Jestem coraz bliżej Woody'ego - z każdym dniem :)

Merytorycznie o speklaklu to może wypowiedzą się inni - ja powiem tyle, że play it again, Sam!

sobota, 08 stycznia 2011

Srebrzysty uśmiech rozjaśnił wnętrze pociągu. Przepychając się, równocześnie zachowując pozory uprzejmości, dotarła na jedno z ostatnich wolnych miejsc. Przeraźliwe zimno nie przejmowało się tym, że miała na sobie dwa swetry, płaszcz oraz wełniany szal i czapę, razem z rękawicami.

Spojrzała przez okno. Nic nie zobaczyła, było ciemno, więc mogła jedynie dostrzec swoje własne odbicie. Zielononiebieskie oczy obserwowały ją z zaciekawieniem i irytacją, że nie widzą czegoś innego.

Ah! Sięgnęła po paczkę, którą chwilę temu postawiła na parapecie. Perlisty śmiech usłyszał każdy pasażer pociągu, który powoli ruszał ze stacji x do stacji y. Z paczki wydobywała się niesamowita, czekoladowa energia.
Nie można po prostu napisać, że była wypełniona cukierkami po brzegi?


W rogu błyszczał cukierek Tofii. Mrugał i uśmiechał się figlarnie. Zjem Cię! – ucieszyła się i złapała go za bezczelny papierek.

Nikt inny nic nie robił ani nie mówił. Jakby pociąg był wypełniony ludźmi widmo. Przy otwieraniu cukierka papierek zaszeleścił okropnie - nikt się nawet nie poruszył. Gdy zaśmiała się ponownie, została jednak obdarzona chłodnym i pogardliwym spojrzeniem.

Nagle ktoś usiadł obok niej. Nie znała go, ale mimo to wyglądał bardziej znajomy niż reszta widmo towarzyszy.
-Przepraszam – powiedział – czy to ty?

-Tak, to ja. Cukierka? Toffi co prawda już nie ma, ale te z adwokatem też dają radę.

-Chętnie. Jestem tu, żeby Cię porwać.

-Nie zabić?

-To potem

-Ah. – westchnęła – w takim razie zjem jeszcze jednego cukierka.

------------------------------------------------------------------------------------

 

A jakie jest Wasze postanowienie noworoczne? Ja obejrzę więcej filmów. I.....

A Wy?

Tagi: Tofii
09:30, coralie.j
Link Komentarze (5) »
piątek, 17 grudnia 2010

Darth Vader poleca

Darth Vader wsiąkł w pewne miejsce... tak, Darth Vader jest z przyszłości (ciii!) i uwielbia siedzieć w ArtCafe.

 

Z tej okazji Darth Vader chciałby złożyć wszystkim świąteczne życzenia:


- żebym otwarła ArtCafe, gdzie wszyscy będziecie siedzieć i pić ;p

- żebym obejrzała więcej filmów niż w 2010 roku, co by nie było, że gópia jestem i z gópią się zadajecie

- żebym zdała pierwszą z życiu sesję, co byście mogli ze mną potem ją oblewać

- żeby Ewan McGregor przyjechał do Polski, co byście się cieszyli ;p

- żebym zrobiła międzynarodową karierę taneczą - będziecie znać gwiazdę. Każdy chce znać gwiazdę.

- żebyście ze mną pojechali na tyyyyle festiwalów filmowych

- żebym mniej marudziła

- ................. (tutaj sobie wpisuje życzenie Nandi)

- ................. (a tutaj sobie wpisuje życzenie P...ewna osoba ;p )

- ................. a tu moje życzenie sekretne

 

Hoł hoł hoł ;p

(nic tylko się z nim całować.... ;p )

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7