Blog > Komentarze do wpisu

WoodyAllenProject, wyd. 3 - Whazzzz up, Barcelona?

WoodyAllenProject, wyd. 2 tutaj.


Pora rozpocząć rozważania na temat filmów mistrza, w kontekście zmian jakie zaszły od roku 1965 aż po najnowszy "You will meet a tall dark stranger" (w Polskich kinach już w marcu!). Wiem, że ta notka powinna pojawić się tutaj jakiś miesiąc temu. No ale cóż... takie jest życie rozchwytywanej gwiazdy oraz studentki.  :)

Mimo że według Woody'ego nie powinniśmy oglądać filmów sprzed jego debiutu reżyserskiego, mianowicie tych do których napisał tylko scenariusz lub tylko w nich zagrał - jako perfekcjonistka postanowiłam wgłębić się w ten ciemny, owiany mgłą czasów, aspekt jest kinematografii.

Tamtatatamtamtamtaaaam! (onomatopeja...)

Film no 1: What's New Pussycat (1965)
reż. Clive Donner, Richard Talmadge, scen. Woody Allen.

Film opowiada o perypetiach playboya próbującego wyprostować swoje zagmatwane życie miłosne. W tym celu udaje się do psychoanalityka, szybko jednak okazuje się, że to lekarz  ma o wiele większe problemy na tle psychiki oraz kobiet, niż jego pacjent.
Komedia w starym dobrym klimacie, łącząca wiele postaci, wątków i zbiegów okoliczności. Wartka akcja doprowadzająca do wybuchowego finału, w którym spotykają się wszyscy bohaterowie. Zderzając się w jednym hotelu - powodują wielkie i głośne BUM.

Tak, jest to ten słynny film, o którego scenariusz poprosili producenci, gdy zobaczyli Woody'ego na deskach stand-up'u. Wielki debiut! Woody scenariusz napisał, nawet zagrał jedną z drugoplanowych ról (momenty jego obecności na ekranie były niewątpliwie najlepszymi z całego filmu). Jednak na tym skończyła się opieka W. A. nad własnym tekstem. Zmieniono wiele. O wiele za wiele - łatwo  i szybko wyczuwalny mankament (choć pewnie tylko z perpektywny widza znającego późniejsze dokonania Allena...)

Nie potrafiłam pozbyć się wrażenia, że coś tu po prostu nie gra...  te miejsca, karykaturalne postaci, przerysowane wydarzenia... wszystkiego jakby za dużo. Niby to śmieszne - nie przeczę. Jednak za dużo fajerwerków, krzyków, bieganiny - specyficzny, rażący w oczy styl, stworzony w celu rażenia w oczy. Można to zauważyć od pierwszych sekund - nawet czołówka jest nie taka jak powinna być... no ale trudno, żeby była "taka", skoro Woody nie był wtedy reżyserem.

Z historią "What's New Pussycat" jest jak z allenowym opowiadaniem "Pióro poszukiwane" (z tomu "Czysta anarchia") - młody człowiek, niedoświadczony, rozpoczyna pracę w hollywoodzkim showbiznesie - myślał, że napisał cudowny scenariusz, świetlana przyszłość przed nim, cieszy się uznaniem, po czym zostaje przez producenta zrobiony w bambuko.
Na szczęście Woody odbił sobie ten film wielokrotnie.
Mimo tych zastrzeżeń rozpoznawalne jest pióro Allena. Specyficzne wątki i rozmowy, nawiązania do psychoanalizy...
Nie jest źle :) a przynajmniej - mogło być jeszcze gorzej. Podstawowe założenie twórców zostało spełnione - było śmiesznie. Mimo że kiedyś bardziej niż teraz (i pewnie w reżyserii Woody'ego byłoby o wiele lepiej ;p ).
Niedługo zobaczę jakie wrażenie zrobią na mnie inne filmy sprzed ery reżyserskiej, wtedy może napiszę jakieś konkretniejsze wnioski.

Nurtuje mnie dzisiaj jednak coś zupełnie innego. Jak to się stało, że Woody Allen, nacechowany ksenofobią człowiek z Nowego Jorku... nakręcił film "Vicky Cristina Barcelona"?  - To tak przy okazji dołączenia do mojej filmowej kolekcji wypaśnego wydania wspomnianego wyżej filmu. Wydanie ślicznie - z książką o produkcji (która może i jest trochę zbyt słodząca i przesadzona w zachwytach w nieopowiednim aspekcie... ale co tam)
O tym kiedyś jeszcze będzie... :)

Piosenka dnia:

 

ps - ArtCafe news: ludziom z ArtCafe miło jest, kiedy ich Muffinki są zamawiane jako specjalny prezent dla osoby, która jest w szpitalu, a której życzymy powrotu do zdrowia oraz kiedy pewni ludzie mówią, że są lepsze niż te z tej kawiarni, z której mam super nowy wypaśny kubek ;p
ArtCafe poleca się jak zawsze.

wtorek, 07 grudnia 2010, coralie.j

Polecane wpisy

Komentarze
bhuvan
2010/12/07 20:34:17
Ale to pretensjonalne i przeintelektualizowane... :P ;)
-
2010/12/07 20:41:35
Dzięki za przemyślaną i wnikliwą opinię na temat filmu ;p

Przeintelektualizowanym i pretensjonalnym studentom mówimy stanowcze nie...