Weszła do pokoju po nietypowo typowo męczącym dniu.
Ten zapach. Może było to sandałowe drzewo, może kwiaty, może po prostu świeżo użyty żel pod prysznic.
Kolor czarny, granatowy i drewniany.
Czasem fioletowy i czerwony
Rzuciła terebkę na krzesło, zatopiła się w miękki, bujany fotel. Kot wskoczył jej na kolana, zwinął się w puszysty kłebek i razem zasnęli.
Nie! - wróć...
Rzuciła torebkę na łóżko, położyła się i zamknęła oczy. Poczuła kawę. Ale nie zawsze jest tak pięknie.
(Choć czasem jest nawet piękniej.)
Pokój zdawał się być idealny. Idealny tylko dla pewnych osób - nie miał mieszkać w nim cały świat... raczej ci specjalnie wybrani.
Można go określić jako ascetyczny, minimalistyczny - ale swój. Z elementami orientu. Bez elementu zdjęć. Coś za coś.
Kolekcja filiżanek za szkłem. Każda inna. Inne kolory i kształty, każda kiedyś używana. I te niebieskie kieliszki. Biżuteria, kolczyki leżące tu i tam, raczej tu. Dwie ogromne półki z płytami DVD. Magazyny leżące w stosie na podłodze. Laptop. A nawet dwa. Zabałaganienie codziennego dnia, notatki, kubki, ciasteczka.
Jakieś meble gdzieś są... I to małe pudełko na nocnej szafce.
Które przypomina
Otworzyła oczy. Nie rozejrzała się wokół, poszła prosto do kuchni - to tam była świeżo zaparzona kawa.
Ten dobrze znany zapach.
I wszystko takie - zamieszkane